Pod brukiem jest plaża


Run A. Crow, Pewne przemyślenia na temat rewolucyjnej solidarności
29/04/2009, 08:39
Filed under: rewolucja | Tagi: ,

Jako anarchiści, rewolucyjni anarchiści, jest oczywiste, że stajemy w opozycji do porządku narzuconego przez kapitał i państwo, jak również wielu innych rzeczy (wszystkich instytucji dominacji i kontroli)). Czego nam brakuje to rewolucyjna solidarność. Solidarność nie jest synonimem działalności charytatywnej czy innych moralnych usług wykonywanych z myślą o ewentualnych wynagrodzeniach szczęśliwego losu. Jest to niestety częsta postawa ludzi, których poprosi się o okazanie solidarności towarzyszowi, który został aresztowany. Anarchista staje się niewolnikiem państwa a wszystko, co my robimy to wysyłanie pieniędzy? To jasne, że pieniądze są potrzebne na pomoc prawną i oczywiście ci bracia i siostry, którzy są zamknięci, doceniają również i to, lecz rewolucyjna solidarność to nie tylko organizowanie benefitów, wykładów i grup piszących listy. Rewolucyjna solidaność to solidarność w działaniu, rewolucyjna solidarność to nieprzerwana walka i atak.

Niektóre z najprostszych lekcji w tej kwestii powinniśmy pobrać od anarchistów z Grecji. Towarzysz aresztowany za obrabowanie banku zostaje pobity w więzieniu przez strażników, anarchiści pokazują wsparcie na zewnątrz więzienia, po czym atakują banki oraz tych, którzy bronią obecnego porządku społecznego – policję. W USA ludzie zaatakowali policję po tym, gdy oni napadli na demonstrantów w porcie w Olympii, później, w ciągu kilku miesięcy policja stała się ponownie ofiarą za swoje brutalne akty przemocy przeciwko nam wszystkim i musieli opuścić radiowóz, aby uciec przed wściekłością widzów koncertu Dead Prez, w kolejnych miesiącach atakowano banki w Bremerton oraz zostawiono przyklejone do cegieł kartki zaadresowane do tych, którzy przyczyniają się do podtrzymywania istnienia w duszącym biedą życiu. Te działania to akty rewolucyjnej solidarności. Gdy widzi się towarzyszy anarchistów wyrażających swoją wściekłość i uderzających w sam środek mechanizmów i instytucji, które chciałyby nas zniewolić, gdy widzi się upadek ich pustego autorytetu i później działa się tak, aby podtrzymać i rozprzestrzeniać opór, dołączyć do tej walki o odzyskanie kontroli nad każdym aspektem naszego życia, poprzez walkę z tymi, którzy nie chcą tego widzieć, to jest właśnie rewolucyjna solidarność.

Jesteśmy przecież przeciwko władzy, tak? Nazywamy się anarchistami? Niech więc solidarność będzie eksplozją działań rewolucyjnych! Niech pomoc wzajemna będzie czymś więcej niż tylko teorią, czymś więcej niż dzieleniem się. Niech będzie pomaganiem sobie nawzajem poprzez publiczne wspieranie akcji rewolucyjnych, jeśli czujesz się bezpiecznie, aby to zrobić, lub też pisanie o wsparciu i wytłumaczenie tych działań oraz rozprowadzanie tych myśli na szeroką skalę pośród tych, którzy niekoniecznie nazywają się anarchistami. Nie tylko wśród przyjaciół i towarzyszy, nie tylko w centrach socjalnych czy miejscach koncertów, ale na przystankach autobusowych, w szkołach, miejscach pracy, na rogach ulic w ręce nieznajomych. Znajoma próbowała mi kiedyś wytłumaczyć swoje rozterki na temat tego, jak postrzegani są greccy anarchiści na Zachodzie. Powiedziała śmiejąc się „Oni nie tylko mają taki tik nerwowy, który każe im rzucać butelki z benzyną w stronę policji!”, po czym dodała „To są zwykli ludzie, nie jacyś super bohaterowie. Oni wychodzą na ulice i rozmawiają z ludźmi na temat anarchizmu, rozdają ulotki i broszury!”. To może być kolejna rzecz, której moglibyśmy się nauczyć. Nie powinniśmy bać się naszych żądz i pasji, naszej wściekłości i wzburzenia. Te uczucia są bardzo prawdziwe i wiele innych osób odczuwa te same frustracje, te same konflikty na co dzień i nigdy nie ma przy nich nikogo, kto by im powiedział, że ich odczucia mają prawo istnieć. Jeśli pozwolimy tym uczuciom i emocjom zdusić się głęboko w nas, władza osiągnie sukces tworząc świat bez oporu, bez godności i serca.

Będę absolutnie szczery odnośnie moich pragnień i intencji. Chcę widzieć koniec tego świata, który alienuje mnie od tego, na czym mi zależy, rzeczy, dzięki którym moje ciało żyje, świata, który alienuje mnie od moich własnych uczuć i chce zgubić mój umysł po to, aby podtrzymać swoje własne istnienie. Pragnę anarchii, absolutnej wolności. Oczywiście więc,gdy zobaczę opór i chwile rewolucyjne, które przepływają przez nasze wspólnoty, stające się codziennością i normą, wywoła to uśmiech na mojej twarzy. Tak długo jak jesteśmy w stanie podtrzymywać swoje cele i nie wpadać w sytuację, gdzie nasze akcje stają się środkiem rozbicia. To, co mam tu na myśli, to to, że nie powinniśmy zacząć myśleć, że same nasze akcje zniszczą to, co niszczy nas. Możemy niszczyć tyle, ile chcemy, burzyć tyle, ile chcemy, ale jeśli nikt nie wie, że te akcje się odbywają i nikt nie ma pojęcia dlaczego, poza tym co napisze o tym kapitalistyczna prasa, są to tylko półśrodki, przez które przestajemy widzieć nasze cele. Jeśli pozwolimy zapomnieć o tych chwilach buntu, popadamy z powrotem w przepaść zrytualizowanych, nudnych i smutnych protestów. Nie pozwólmy, aby tak się stało. Stwórzmy sytuację, gdzie rewolucja to nie tylko jakaś teoria czy ideologia, ale nasze życie. I niech wszyscy wiedzą, że to ma miejsce i nie pozwólmy, aby kapitalistycznej trudniej było pisać o tym ciągle jako o robocie „rewolucjonistów” i „radykałów”. Chodźmy na rozprawy sądowe naszych towarzyszy i pokażmy swoje poparcie bez znaczenia, jaką polityczną naturę posiadają ich czyny, które prawo nazywa przestępstwem. Ponieważ największa ze zbrodni nazywa się wolność. Pozbądźmy się tych form specjalizacji. To są tylko role społeczne, których należy się pozbyć tak jak wszystkich innych. To jest o nas wszystkich. Nasze życie jest tu stawką. Musimy zauważyć, jak bardzo jest to pilne, ponieważ nasza wola wyzwolenia nie może czekać. A ponieważ ci, którzy dominują, nie mają zamiaru oddać nam naszego życia z powrotem, musimy sami je odzyskać, bez pytania o pozwolenie.

Musimy być przy sobie, chronić się i pomagać sobie wzajemnie. To długa i nieznana droga oporu, a my porzuciliśmy naszych przewodników. I z silnymi sercami, wygramy.

Reklamy

3 Komentarze so far
Dodaj komentarz

Anarchizm kojarzy się z rzucaniem kamieniami w budynki korporacji, rewolucją, zadymą. A nie mówi się nic o tym, że to codzienna praca walka z medialną manipulacją, refleksja nad realną zmianą świata, oddolne działania, które dobrowadzą do celu. Cel to jest odległy, a droga długa do niego. Dalsza niż na rzut kamieniem!

Komentarz - autor: psycholep

Blog to ciekawy.

Komentarz - autor: frakcjanihilistyczna

Amazing issues here. I’m very glad to peer your article. Thank you a lot and I’m taking a look ahead to contact you.
Will you kindly drop me a e-mail?

Komentarz - autor: frontier cable




Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s



%d blogerów lubi to: